Covid-19 pod wieloma względami zmienił nasze życie. Okazało się, że świat jest w stanie funkcjonować bez lotów, że da się przetrwać pół roku bez pójścia do fryzjera, że samodzielnie damy radę ufarbować włosy lub zadbać o paznokcie itp. itd. U każdej z nas zmieniły się pewnie inne rzeczy, każda z nas odkryła i/lub zmieniła coś innego.

Niektóre pary zdecydowały się na dziecko (pierwsze lub kolejne), inne zdecydowały się na psa, wychodząc z założenia, że skoro siedzimy w domu, to będziemy mieć czas na nauczenie szczeniaka wszystkiego, czego będziemy od niego wymagać kiedy już życie wróci do normalności.

Pomysł, zasadniczo, brzmi sensownie. Niestety, jak to zwykle była z pomysłami (nawet tymi najlepszymi), tak i tutaj są pewne „ale”.

Ale numer 1:

Dla psa wcale nie jest dobre to, że nigdy nie zostaje sam w domu (po pierwsze nie ma kiedy w pełni odpocząć, a po drugie później będzie miał straszny problem kiedy nagle zostanie sam. My też będziemy mieć z tym problem. Nasi sąsiedzi też…)

Ale numer 2:

Rozumiem, że fajnie jest mieć psa – całe życie miałam przynajmniej jednego. Dzięki temu wiem jak wiele obowiązków się z tym wiąże. Dlatego nigdy, przenigdy, nie powinno się brać do domu psa pod wpływem impulsu. Zawsze powinna być to przemyślana decyzja podjęta wspólnie przez wszystkich domowników. Bardzo ciężko jest żyć kiedy tylko jedna osoba w związku pragnie mieć czworonoga. Może to prowadzić do wielu nieporozumień, bo: twój pies wnosi do domu masę piachu / pobrudził kanapę / wszędzie zostawia kudły / pogryzł mi gazetę! / ucisz wreszcie tego swojego futrzaka! Itp. itd. Z drugiej strony barykady jest natomiast: no mógłbyś się tak nie czepiać / trochę piachu nikogo jeszcze nie zabiło / nic by ci się nie stało gdybyś raz wytarł to malutkie siusiu z podłogi.

Ale numer 3:

Jeżeli wszyscy godzą się na psa, to jeszcze nie wszystko! Wszyscy muszą być świadomi wiążących się z tą decyzją obowiązków i odpowiedzialności przez cały okres życia psa. Pies to nie zabawka, którą można wyrzucić lub zamienić na inną kiedy ta się znudzi. Zdecydowanie bardziej pies powinien być traktowany raczej jak dziecko, niż jak zabawka. Jeżeli dobrze się sprawiłaś jako wychowawca swojego podopiecznego – jesteś dumna i masz masę radości. Jeżeli nie stanęłaś na wysokości zadania (bo… brak czasu / zmęczenie / kariera / fryzjer / hobby / chora teściowa, czy też cokolwiek innego), to… będziesz miała przerąbane! Rację miał Frederic Douglas mówiąc, że łatwiej jest porządnie wychować dziecko, niż później naprawiać dorosłego. To samo dotyczy psa!

Jeżeli Twoje dziecko po raz trzeci w miesiącu rozbiło okno, nawrzeszczało na Ciebie używając wyrazów powszechnie uważanych za wulgarne i obraźliwe, rozkwasiło nos koledze, najadłaś się wstydu kiedy pani w sklepie na rogu powiedziała, że Twoje dziecko ukradło jabłko i uciekło, to co zrobisz? Oddasz do domu dziecka? No przecież nawet by Ci taka bzdura do głowy nie przyszła, prawda? No więc niech podobne rozwiązania będą równie nieakceptowalne, kiedy mowa jest o psie!

Jeżeli bierzesz na siebie odpowiedzialność,

to nawet jak coś spartolisz,

masz zakichany obowiązek wziąć to na klatę!

Mówimy tu o życiu myślącej, czującej istoty!

Pies kocha, tęskni, cieszy się, cierpi tak samo jak my! Tylko kocha znacznie mocniej. Do tego zawsze bezwarunkowo.

Nikt Cię nie zmusza do urodzenia dziecka (przynajmniej do niedawna tak było) ani do posiadania psa. Jeżeli się zdecydujesz na opiekę nad istotą całkowicie od Ciebie zależną, to nie wolno Ci jej porzucić, żeby nie wiem co!

(Jeżeli jesteś w sytuacji „spartoliłam i mam przechlapane”, to zamiast się łamać – poproś o pomoc specjalistę. Jeżeli jeden Ci się nie spodoba / nie da rady pomóc – idź do następnego. To tak jak z lekarzem: jeżeli jeden ortopeda nie umie Ci dobrze doradzić, to wcale nie znaczy, że cała ta medycyna to bzdura, nie? Idziesz do kolejnego. Tutaj tak samo. Walcz i się nie poddawaj! Nigdy!)

Pocieszające jest jedno: na świetne wychowanie psa wystarczą Ci dwa lata (pełnego zaangażowania, to prawda, ale tylko dwa!) Porównaj to teraz do dziecka… 18? 20? 25?

Ale numer 4:

Załóżmy, że wszyscy chcą i wszyscy są świadomi wieloletniej odpowiedzialności.

Wiesz co? To jeszcze za mało!

Wychowywać szczeniaka trzeba z głową. Warto przygotować się do takiego przedsięwzięcia. Poczytać trochę, dowiedzieć się co i jak.

No i najważniejsze: zastanów się jaki chcesz żeby Twój pies był, kiedy dorośnie. I miej to w pamięci, wychowując go.

Jeżeli np. nie chcesz żeby skakał na Ciebie ubłocony, 25-kilogramowy zwierzak, nie zachęcaj słodkiego, czyściutkiego szczeniaczka żeby opierał łapki na twoich nogach, kiedy wracasz do domu!

To samo dotyczy też dzieci: jeżeli chcesz, żeby Twój dorosły syn umiał podejmować decyzje, musisz dawać mu wybór i szanować jego wolę. Jeżeli chcesz żeby Twoja córka była konsekwentna w działaniu, nie strofuj jej na każdym kroku za to, że jest uparta! 😉

PIES DLA DZIECKA

Kiedy zamykasz oczy i myślisz o psie dla dziecka, to jaki widzisz obrazek?

Słodki aniołek z małym, białym szczeniaczkiem na kolanach?

Jeżeli tak, to dołóż jeszcze obok pasącego się jednorożca oraz rój wróżek nad ich głowami. Witamy w świecie bajek 😊

No a teraz pobudka! Wracamy do rzeczywistości.

Po pierwsze: PIES NIE JEST DLA DZIECKA!

ŻADEN!

NIGDY!

Pies to ŻYWA, CZUJĄCA ISTOTA, a nie zabawka!

Jeżeli Twoje dziecko się nudzi, bo jest jedynakiem, to zastanów się nad rodzeństwem / zaproś kolegów i koleżanki licząc na to, że inne mamy w podziękowaniu zaproszą do siebie Twoje dziecko / idź z dzieckiem na plac zabaw (lub pozwól dziecku iść się pobawić na dworze, jeżeli wiek i inne okoliczności przyrody na to pozwalają). Ostatecznie kup psa. Pod warunkiem, że pluszowego!

Po drugie: Dlaczego mały, biały piesek???

Masz, dajmy na to, 3-letnie dziecko. Co dasz mu do zabawy: śliczną, kolorową bombkę czy wielką, gumową piłkę? Z wielkiej piłki może spaść, ale większe ryzyko jest, że bombkę potłucze i się skaleczy, prawda? No to z psem jest podobnie 😊

Jeżeli bierzesz do domu psa, to Twoim niezbywalnym obowiązkiem jest zapewnienie psu bezpieczeństwa! No to teraz wyobraźmy sobie, że Twój ciekawski trzylatek wymyka się spod Twojej czujnej opieki i pędzi do psa.

Opcja 1: dopada yorka / maltańczyka / ratlerka, łapie za kark i ładuje palec do ucha.

Co się dzieje? Pies wpada w histerię, wyje z bólu, szarpie się i stara się wyrwać.

Trzylatek: szarpie psa (i robi mu krzywdę, lub w skrajnym przypadku niechcący okalecza psa np łamie mu nogę – pomyśl jak to trauma na resztę życia!) / szarpie psa, który w panice gryzie dzieciaka (w swoim przekonaniu walczy o życie, więc gryzie mocno – prawdopodobnie ręce lub twarz) / szarpie psa, który wyrywa się, dziecko się przewraca i płacze.

Opcja 2: dopada rottweilera / bernardyna / amstaffa, łapie za kart i ładuje palec do ucha. Co się dzieje?

Pies właśnie się obudził i cieszy się widząc malucha, więc go liże / pies poczuł swędzenie w uchu więc trzepie głową (może niechcący uderzyć dzieciaka i nabić mu guza) / pies nie jest zachwycony, że dzieciak mu przeszkadza, więc wstaje i idzie się położyć w innym miejscu. Jeżeli dziecko było mocno wczepione w kark, pewnie upadnie. Raczej nie zacznie płakać, bo pies nie poruszył się gwałtownie, a więc nie przestraszył dziecka. Poza tym, ruch był najpierw w górę, więc dziecko delikatnie klapnęło na własny tyłek (przy małym piesku, ruch był gwałtowny i tuż przy podłodze, więc i upadek bardziej bolesny).

Przesadzam? Może odrobinkę 😉 😉 😉

Oczywiście scenariuszy może być cała masa, z całą pewnością nie opisałam tutaj wszystkich możliwych. Warto jednak zapamiętać to, że:

  1. Mały piesek jest delikatniejszy, więc:

– łatwiej zrobić mu krzywdę (tym bardziej, że dzieci – zwłaszcza małe – nie zawsze są delikatne),

– niewiele potrzeba żeby sprawić mu ból. Wtedy psiak:

a) zacznie piszczeć (co małemu dziecku może się niestety spodobać – prawie taki sam dźwięk wydaje ulubiona gumowa kaczuszka. „Niestety” dlatego, że nie chcemy przecież wychować małego sadysty!

b) będzie się starał uciec z objęć dziecka i może je dotkliwie podrapać;

c) poczuje się zagrożony i zacznie walczyć we własnej obronie, a więc ugryzienia będą mocne (jak na malutkiego pieska, oczywiście) i szybkie. Z całą pewnością dziecko się przestraszy i zacznie płakać.

Po takich doświadczeniach może być bardzo trudno naprawić nadwątloną relację między dzieckiem a psem.

  1. Duży pies ma wyższy próg bólu, co oznacza, że znacznie więcej potrzeba, żeby sprawić mu ból. Tym samym zmniejsza się ryzyko skrzywdzenia psa przypadkowo, niechcący. W konsekwencji: jest bardzo mało prawdopodobne żeby duży pies ugryzł dziecko. Oczywiście pod warunkiem, że dorośli zadbali o bezpieczne relacje pies-domownicy, że pies ma zapewnione poczucie bezpieczeństwa oraz jego podstawowe potrzeby są zaspokajane. (Co to oznacza w praktyce, opiszę innym razem).
  2. Mały piesek przypomina dziecku zabawkę. Dziecko jest w stanie go podnieść, zapakować do wózka dla lalek czy torebki. Przy dużym psie takie pomysły zwyczajnie nie przyjdą dziecku do głowy. I DOBRZE, bo pies to nie zabawka!
  3. Szczenię rośnie znacznie szybciej niż dziecko. W ciągu pierwszego roku życia nasz pies osiągnie docelowy wzrost, a w ciągu drugiego jeszcze przybierze masy (tym istotniejsze im większy ma być pies docelowo).

Obowiązkiem nas – dorosłych – jest zapewnienie bezpieczeństwa zarówno naszym dzieciom, jak i naszym zwierzętom: kotom, psom, chomikom i wszelkim innym stworzeniom, które przyjmujemy pod swój dach.

O co musimy zadbać, żeby relacje pies – dziecko były bezpieczne dla obu stron? O tym napisze już w poniedziałek a tymczasem…

Pobierz bezpłatny ebook o zasadach bezpieczeństwa jeżeli masz w domu dzieci i psy. Te zasady są podstawą budowania bezpiecznych relacji 😉

Serdecznie zapraszam!

4 komentarze

  1. Aneta

    Kopalnia przydatnych informacji 🙂

    Odpowiedz
    • admin

      Dziękuję 😉

      Odpowiedz
  2. ELŻBIETA

    Świetne teksty, bardzo inspirujące i takie inne niż to co do tej pory zdarzyło mi się czytać 😊
    Taki Jeesper JUUL dla ludzi i psów 👍👍😊😊
    TAK TRZYMAJ!
    SUUUPER!

    Odpowiedz
    • admin

      dziękuję 😉 Mały biały piesek może być super psem rodzinnym ale pod warunkiem, że dla nikogo nie jest zabawką 😉

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *